- To gdzie pierwsze idziemy skarbie? - zapytałem.
- Chodźmy na Roller Coaster albo na samochodziki, albo nie.. na salę strachu!
- Haha, to zacznijmy od Roller Coaster'a. - zaśmiałem się.
Wsiedliśmy do koła, zapieliśmy się i maszyna ruszyła. Z początku było całkiem fajnie ale później.. zaczął się strach! Zaczęła piszczeć ze strachu i zamykać oczy, więc mocno ją przytuliłem i zasłaniałem cały widok swoim ciałem, chciałem aby poczuła się bezpieczna. Wysiadając z kolejki była strasznie roztrzęsiona i chyba za dobrze się nie czuła.
- Kręci mi się w głowie, usiądźmy Niall .. - powiedziała.
W jej głosie było słychać, że słabo się czuła. Złapałem brunetkę i pomogłem dojść do ławki. Kupiłem jej wodę. Martwiłem się o nią, ona jest jedyna w swoim rodzaju. Gdy było jej już lepiej, skojarzyłem pare faktów i spróbowałem ją wypytać..
- Ej a może.. Ty, Zayn, wczoraj.. i ten. - jąkałem się ze strachem.
- Chyba głupi jesteś! Jak możesz w ogóle tak mówić. Idiotą jesteś! - zaczęła krzyczeć i gwałtownym ruchem zerwała się z ławki i uciekła gdzieś w tłum. Co ja zrobiłem? Jak mogłem w ogóle jej to powiedzieć? Złapałem się za głowę i myślałem. Nie miałem po co biec za nią, bo przecież i tak nie znalazłbym ją w takim tłumie. Postanowiłem zadzwonić do Liama. Wybrałem numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Co tam Niall? - usłyszałem głos w telefonie.
- Bracie, musisz mi pomóc..
- Co jest? - zapytał przyjaciel, który był najwyraźniej zdziwiony wszystkim.
- Julii było słabo, pomyślałem, że wiesz ona z Zaynem i jej to powiedziałem, no i uciekła, nie ma jej.. - łzy napłynęły mi do oczu.
- Chłopie, ty to zawsze się w coś wpakujesz.. miałeś biologię w szkole? Z resztą nie ważne to teraz. Gdzie jesteś?
- W wesołym miasteczku..
- Zaraz tam będę, czekaj przy bramie, koło budki z hot dogami.
Po zakończonej rozmowie udałem się na umówione miejsce. Cały czas miałem przed oczami Julię - mojego najukochańszego skarba. Nie chciałem dopuścić do siebie złych myśli. Po jakiś 10 minutach Payne się zjawił i opowiedziałem mu spokojnie wszystko. Zaczęliśmy szukać dziewczynę. Byłem na skraju wytrzymania, cały czas obwiniałem siebie. Nie mogliśmy jej nigdzie znaleźć. Szukaliśmy jej dobre 2 godziny, straciłem jakąkolwiek nadzieję. Oparłem się o jakiś słup. Założyłem ręce za głowę i zjechałem po nim na sam dół z bezsilności. Płakałem. Wiem, jestem mięczakiem.
- Nialler, chodź tu! - usłyszałem krzyk Liama.
Pobiegłem szybko za głosem. Nad jeziorem, na ławce, siedziała ona.. z jakimś brunetem.
- Z kim ona siedzi? - zapytałem.
- Z Zaynem, nie poznajesz? - odpowiedział Payne.
- Zayn, znów Zayn.. dlaczego?
- Stary, nie przejmuj się. Ciesz się, że się znalazła. A z Zaynem siedzi pewnie bo musiała się komuś wygadać. Chodź do nich.
Poszliśmy, miałem ochotę przywalić porządnie Malikowi. Owszem, byłem bardzo zazdrosny.
- Zayn, chyba musimy iść. - powiedział przyjaciel, kierując słowa do niego, po czym poszli.
Kucnąłem przed dziewczyną siedzącą na ławce i patrzyłem na nią..
- Kochanie, przepraszam.. nie chciałem Cię urazić. Wiem, jestem głupi i nie znam się na niczym. - powiedziałem ze smutną miną.
- Dobra, chodź tu głuptasie i mnie przytul a najlepiej daj buziaka. - uśmiechnęła się.
Wykonałem życzenie brunetki. Cieszyłem się, że wybaczyła mi to. Wziąłem ją jeszcze do budki, gdzie strzelało się do gumowych kaczek. Mieliśmy śmiechu, bo nie mogłem nigdy trafić. Ale po kilku próbach wygrałem dla niej misia. Później udaliśmy się do domu, odpocząć i czekać na kolejny dzień, którym jest Sylwester.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz