Obudziłam się wcześnie rano. Spałam na kanapie, na kolanach Malika, tak jak zasnęłam. Powoli zrzuciłam z siebie koc i powoli próbowałam wstać, żeby nie obudzić mulata. Udało się. Poszłam do kuchni, czekał tam już merdający ogonem pies Zayna. Był naprawdę pięknym psem. Osobiście uwielbiam amstaffy. Jego imię było takie jak mojego psa - Harley. Chyba był głodny bo siadł koło miski i wystawił swoje maślane oczka. Nasypałam mu trochę karmy a sama poszłam sobie zrobić herbaty. Nagle Harley zerwał się i zaczął ujadać do drzwi. Podbiegłam szybko do niego i próbowałam mu zatkać pysk. Nie chciałam żeby obudził chłopaka. - Co Ty tam masz co tak szczekasz? - zwróciłam się do psa. Otwarłam drzwi a za drzwiami zastał mnie taki widok :
Droga Julio,
Wiem, że źle postąpiłem, ale działałem pod wpływem emocji, rozumiesz chyba.
Zachowywałem się wcześniej nieodpowiednie i mogłem bardziej o Ciebie dbać,
teraz wiem, czemu odnalazłaś coś więcej niż przyjaciela w Zaynie.
Chciałbym przeprosić Ciebie i jego za to, chcę być Waszym przyjacielem nadal.
Jesteś wspaniałą i niepowtarzalną dziewczyną. Drugiej takiej nie znajdę już nigdy.
Daję Ci na przeprosiny tego psiaka. Ma na imię Lucky, chociaż pewnie już wiesz,
jeśli zaglądałaś do paszportu czy książeczki zdrowia. Ma identyfikator, na którym
masz wygrawerować jego imię i Twój numer telefonu. Czemu labrador?
Bo masz takiego w Polsce i pewnie za nim tęsknisz.
Odezwijcie się do mnie, proszę..
Kocham Cię.
Niall.
Szczerze mówiąc po przeczytaniu tego listu byłam w szoku. Znów mętlik w głowie, znów nie wiem co myśleć. Zaczęłam płakać z bezsilności. Dalej nie rozumiałam kto jest dla mnie kim. Może jestem za młoda? Może nie rozumiem co to miłość? Może nie umiem odróżnić przyjaźni od miłości? I zauroczania od miłości? Powinnam dorosnąć, zrozumieć na czym polega świat. W tym samym momencie wszedł Zayn do pomieszczenia.
- Co to mamy nowego zwierzaka? - zapytał przeciągając się.
- Zayn.. - zaczęłam jąkać się przez płacz.. - bo ..
- Co jest mała? - usiadł koło mnie, widząc mój płacz, przytulił mnie.
- Ten pies, ta paczka, ten list.. to jest od Nialla.. przeczytaj to. - poprosiłam.
Malik w skupieniu czytał te bazgroły. Po jego minie nie można było nic wyczytać. Pełne skupienie się. Po chwili wstał z sofy.
- Może powinniśmy mu wybaczyć? To jest nasz przyjaciel.. - powiedział, zastanawiając się.
- Ja już nic nie wiem, nic nie rozumiem.. chcę wrócić do Polski..
- Jak to? Ale chyba nie na zawsze? Nie zostawisz nas tutaj.. - mina mu zrzedła.
- Nie, wrócę tutaj. Od zawsze moim marzeniem było mieszkanie w Londynie. Po prostu chcę wrócić na chwilę do swoich przyjaciół, rodziny, odpocząć od tego wszystkiego i przemyśleć kilka spraw. - wytłumaczyłam.
- Uff.. będę czekał aż wrócisz, jesteś niesamowita, dasz radę. - uśmiehnął się.
- Proszę zamów mi bilety na lot, najlepiej żeby były jeszcze na dzisiaj..
- Dobrze skarbie - zgodził się po czym poszedł zamawiać bilety.
Ja zabrałam tą całą paczkę, list i pieska do sypialni. Włączyłam sobie muzykę i zamknęłam drzwi na klucz. Chciałam pobyć sama i spakować się do lotu. Z wielkiej szafy wyciągnęłam moją walizkę, która była dosyć duża i bardzo pojemna. Zaczęłam zbierać wszystkie moje rzeczy i pakować. Ciągle zastanawiałam się nad tym co powinnam zrobić. Gdy miałam już wszystko przebrałam się w to : [ LINK ] i usiadłam na podłodze. Płakałam znowu. Chciałam pogadać z Sarą, nie miałam już na nic siły. Potrzebowałam kogoś kto by mnie wysłuchał i pomógł. I co? Za daleko jest.. chcę być już w Polsce, jak najszybciej.. napisałam jej tylko sms : " Wracam do Polski dzisiaj, spotkajmy się jutro.." . Wsłuchiwałam się w piosenki, głaszcząc Luck'iego. Po jakiś dwóch godzinach do drzwi zaczął się dobijać Malik. Chciał, żebym przyszła zjeść obiad i odebrać bilety, bo je właśnie wydrukował. Nie miałam ochoty jeść, wzięłam tylko moje bilety i poszłam po walizki. Była godzina 13 a lot o 17. Chciałam, żeby Zayn mnie odwiózł na lotnisko. No nie miał nic do gadania. Ubrał się i zapakował moje rzeczy do samochodu. Wsiadłam razem z pieskiem i udaliśmy się na lotnisko.
- Zayn, jedź już do siebie, ja zaraz mam odprawę i będę tu czekać. Odezwę się jak będę wracać, przez ten czas nie dzwońcie bo będę mieć wyłączony telefon. Chce to przemyśleć. Trzymajcie się. - powiedziałam.
- No pa kochana.. będę tęsknił. - odpowiedział, odchodząc i machając na pożegnanie z daleka.
O 17 wylecieliśmy i po dwóch godzinach byłam już na miejscu. Taksówką wracałam do swojego domu z lotniska. Gdy byłam na miejscu późny wieczorem.. po 23. Tak właściwie to nie miałam nawet jak wejść do domu, żeby nie obudzić domowników. Byłam zmuszona zadzwonić dzwonkiem. Otworzył mój tata, który stał jak wryty. Jakby ducha zobaczył. Weszłam do ich pokoju z pieskiem na rękach, ciągnąc za sobą walizkę.
- Cześć mamo, hej bracie. - przywitałam się.
Brat oczywiście podbiegł do pieska i przejął go, uwielbiał małe szczeniaczki. Mama od razu na powitanie mnie przytuliła. Widać było, że są mocno są zdziwieni moją wizytą. Nie chciałam im mówić co się stało, ufałam tylko przyjaciółce - Sarze. Im tylko powiedziałam, że przyjechałam ich odwiedzić i chcę w spokoju przemyśleć kilka spraw. Zaczęli się wypytywać jak jest w Anglii i ogólnie jak mi się tam żyje. Opowiadałam im aż zeszło nam do 2. Poszłam do siebie na górę. Tam znowu babcia nie dawała mi spokoju i zaczęła się znów wypytywać to co rodzice. Ale po niej było widać, że najbardziej się cieszy z mojego przyjazdu. To z nią zawsze miałam najlepszy kontakt. Moja kotka Karcia i mój pies Harley też się cieszyli z mojego przyjazdu, psiak merdał swoim ogromnym ogonem ale później zaprzyjaźnił się z Luckym. Byłam zmęczona po podróży, więc powiedziałam babci, że kolejnego dnia jej opowiem wszystko. Położyłam się spać, otoczona moimi najlepszymi zwierzakami.
Przepraszam, jeśli jest coś nieskładnie czy głupio napisane,
ale pisałam na szybko, bo kilka osób mnie męczyło o rozdział :D Więc proszę, czytajcie :)

Już czekam na następny xd
OdpowiedzUsuń