sobota, 4 stycznia 2014

15 rozdział.

*oczami Julii*
Ostatni dzień roku. Sylwester. Nasze plany na ten dzień wahały się między dwoma opcjami : wyjściem do clubu na imprezę albo zostaniem w domu i świętowaniem je tylko we dwoje. Ostatecznie wybraliśmy club. Dwie godziny przed wyjściem zaczęłam się przygotowywać a Niall umawiał się gdzie reszta chłopaków ma na nas czekać. Podeszłam do sypialni i szybkim ruchem otwarłam szafę. Kompletnie nie miałam pomysłu w czym mam iść. Nie mam tu żadnych koleżanek, żeby wyjść z nimi na zakupy czy coś, zresztą ostatnio nawet nie miałam na to czasu. Musiałam wybrać coś z tego co mam tutaj. Po dłuższym zastanowieniu i zestawieniu ciuchów wyciągnęłam to [ LINK ] . Delikatnie przeciągnęłam w niektórych miejscach żelazkiem sukienkę i obtarłam buty. Wpadłam jeszcze szybko do łazienki, przemyłam twarz, umyłam zęby i poprawiłam makijaż. Włosy przeczesałam szczotką i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się w sukienkę i zapakowałam do torebki telefon, chusteczki i tusz do rzęs. Schodząc na dół zobaczyłam Horana czekającego przy drzwiach. Włosy zaczesane do góry, tak jak mi się podobają. Ubrany w to [ LINK ] . Wyglądał nieziemsko. Założyłam buty i pokierowaliśmy się do wyjścia. Kilka minut później znajdowaliśmy się już w klubie, gdzie organizowali sylwestra. Znajdował się on niedaleko centrum. Kilka metrów od słynnego Big Ben'a gdzie miał wybić nam północ i fajerwerki rozświetlą całe niebo. Wchodząc do lokalu, reszta chłopców przywitała nas od razu. Przyznam, Zayn wyglądał cudownie w tym, co się ubrał. Miał białą koszulę, co idealnie komponowała z jego ciemną karnacją. Czarne rurki, eleganckie buty i szalik w szkocką kratę w okół szyji. Wszystko współgrało idealnie. Usiedliśmy do stolika zajętego wcześniej przez Louisa. Rozmawiali o trasie koncertowej, która zacząć się ma w marcu. Leciała fajna piosenka i chciałam iść z Niallem zatańczyć a on powiedział, że nie ma chęci. To nie było miłe. Siadłam z powrotem na swoim miejscu ze smutną miną. Czemu on nie chce iść zatańczyć? Przecież wszystko było dobrze, cieszył się, że idziemy na tą imprezę. On przyszedł sobie posiedzieć? 
- Cześć Julka, chodź zatańczysz ze mną. - zaproponował uśmiechnięty Zayn.
Ja popatrzyłam na Nialla, kiwnął głową tylko, żebym poszła tańczyć. Nie chciałam, żeby był zły, więc tak jakby prosiłam go tym wzrokiem o pozwolenie. Malik podał mi rękę i wyszliśmy na parkiet. Powiem, że tańczył całkiem nieźle, na pewno lepiej ode mnie. Zgaduje, że brał naukę tańca bo po ich występach tanecznych widziałam, że taniec dla nich to coś całkiem obcego a dla mulata szczególnie. Przetańczyliśmy kilka żywszych piosenek. Gdy zaczęło lecieć Iron and wine flightless bird american mouth , chłopak przybliżył się do mnie i zaczął nalegać żebym się przytuliła do niego i poczuła się bezpiecznie. Przesunął się razem ze mną w drugi koniec sali, żeby Horan nie wybuchł złością. Ostatnio kłócę się z blondynem i tylko u Zayna mam pocieszenie. Przy nim czuje się dobrze. Przytuliłam się do chłopaka i tańczyliśmy przytulańca. Co chwilę patrzył mi głęboko w oczy. Wtedy moje uczucia się mieszały. Kocham Nialla, jest ze mną ale jak Malik patrzy na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami, to mam motylki w brzuchu. Kogo ja kocham? Może nikogo, może jestem w nich obydwu zauroczona? Zaczynałam się poważnie zastawiać nad tym co ja czuje, robię i czego chce. 
- Zayn, ja chyba muszę iść do Nialla.. - powiedziałam niepewnie, wyrywając się z objęć chłopaka.
- Jak to? Źle Ci jest ze mną? - uśmiechnął się.
- Nie,fantastycznie tańczysz. Ale on jest moim chłopakiem i siedzi tam beze mnie.
- Skoro tak chcesz.. chodź pójdę z Tobą. - zaproponował Malik.
Objął ręką moje plecy i zaprowadził do naszego stolika a sam pokierował się do barku. Siadłam koło mojego chłopaka i spytałam jak się bawi.
- A dobrze skarbie - pocałował mnie w czoło - a Ty jak tam się tańczyło?
- On naprawdę dobrze tańczy. Brał jakieś lekcje?
- Hahaha a tego to my nie wiemy. - odpowiedzieli chórem.
Byli już nieźle pijani a jesteśmy tu dopiero jakąś godzinę. Niall zaczął ściągać ze mnie kurtkę i składał pocałunki na moim ciele. Jego ręka kierowała się cały czas po moim udzie. Wyrwałam się. - Nie Niall, za dużo sobie pozwalasz! - krzyknęłam i pobiegłam do barku. Chłopak był tak pijany, że nawet nie zwrócił na to większej uwagii. Malik odwrócił się w moją stronę.
- Ooo co Ty tu robisz? Nie miałaś być z Niallem? - zapytał zdziwiony.
- Byłam, ale on później zaczął ze mnie kurtkę ściągać i w ogóle dobierał się do mnie.. - nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem.  Przyjaciel, bo już go mogłam tak nazwać.. tyle razy mi pomógł, przytulił mnie i pocałował w głowę a ja bardziej zacisłam swoje ręce na nim.  Chłopak postawił mi słabego drinka, bo zdawał sobie sprawę, że mam 17 lat, co prawda do urodzin miałam nie całe 2 miesiące, no ale. Opowiadałam mu o moich kłótniach z Irlandczykiem. 
- Mała, nie przejmuj się.. ja będę zawsze, gdy tylko będziesz mnie potrzebowała. - uśmiechnął się, po czym położył rękę na moim kolanie.
- Dziękuję Zayn, jesteś moim jedynym przyjacielem tutaj. - odwzajemniłam uśmiech.
Czułam się naprawdę źle, myśląc jak Niall potraktował mnie. Nie chciał iść ze mną tańczyć bo wolał pić z kumplami. Zaczął sie do mnie dobierać przy wszystkich. Jak ja się mam czuć?  Za kogo on mnie uważa? Za dziewczynę, którą naprawdę kocha czy taką która jest dla niego, żeby mógł przelecieć i zostawić? Jedynie przy Maliku mogłam czuć się teraz naprawdę ważna dla kogoś. Płakałam cały czas. Nagle Zayn nachylił swoją głowę. Wiedziałam już, że chce mnie pocałować, w jednej sekundzie pomyślałam, że jeśli się na to zgodzę to później pewnie będę żałować. Ale nie protestowałam. Chłopak zaczął mnie całować, robił to na prawdę dobrze. Po tym doszło do mnie, co ja teraz zrobię jak się dowie Niall, czemu ja się na to zgodziłam? Może po prostu chciałam poczucie, że ktoś mnie kocha? Mam chłopaka, co ja zrobiłam?! Miałam wyrzuty sama do siebie. Chciałam o tym zapomnieć. Chwilę później poczułam, że ktoś mnie dźga od tyłu palcami. Był to Niall. Oddałam mu, robił tak do póki złość mi nie minęła. Przeprosił mnie a ja mu wybaczyłam. Nie umiem się gniewać na niego. Było za dziesięć dwunasta. Wyszliśmy wszyscy na plac. Malik miał szampana w ręce. Zaczęło się odliczanie.. 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1... Big Ben zaczął wybijać północ. Rozbłysły fajerwerki na całym niebie a w tle było słychać piosenkę Katy Perry - Firework. Korki od szampanów wystrzeliwały we wszystkie strony. Niall złączył nasze usta w noworocznym pocałunku.  Później wróciliśmy jeszcze na chwilę do klubu, ale niedługo potem musieliśmy wracać do domu, bo Horan nie czuł się za dobrze.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz