- Po co to robisz? Daj mi spokój, przecież gdyby mnie nie było tutaj to by nie było tych wszystkich problemów. Nie kłóciłabym się z Niallem, Ty byś się nie zakochał, nie byłoby tego wszystkiego. Nie wiem po co ja się zgadzałam być z nim i tutaj przyjechać, po co mi to było? Mogłam zaczekać, upewnić się co czuje a nie, że podjęłam decyzje bez zastanowienia. To był największy błąd mojego życia, rozumiesz? - krzyczałam.
- Julia, daj spokój, tak musiało być po prostu. Chodź, pójdziemy do mnie. - zaproponował.
- Jak Ty sobie to teraz wyobrażasz? Że będziemy prowadzić sielskie życie i zapomnimy o wszystkim? Co z Waszą przyjaźnią? Nie chce być powodem rozbicia mojego ulubionego zespołu. Przepraszam. Muszę iść już.
- Nigdzie nie idziesz! - odpowiedział, łapiąc mnie za sweter, gdy już chciałam iść.
- Puść mnie!
- Nie, idziesz ze mną bo gdzie Ty się teraz podziejesz?
- Mam ciocię w Anglii, więc dam sobie radę. - zapewniałam.
- Nie ma mowy, mówię po raz ostatni, idziesz ze mną i radzę Ci się pośpieszyć bo jak widzisz jest tylko 5 stopni a ja stoję owinięty kocem od pasa w dół.. - zaśmiał się.
- Dobra, ale robię to tylko dlatego, żebyś się nie rozchorował.
Udaliśmy się w stronę domu Malika, który znajdował się kilka metrów dalej. Ludzie dziwnie się patrzyli, bo kto widział człowieka w samym ręczniku na takim mrozie w środku zimy? Jak tylko znaleźliśmy się u niego w domu, chłopak pobiegł się ubrać a ja rozglądałam się po mieszkaniu. Byłam tutaj pierwszy raz. Całe jest w jasnych barwach. Salon ma białe ściany i białe meble, tylko sofa jest brązowa. Może nie brzmi to najlepiej ale wygląda naprawdę dobrze. Siadłam na krześle w kuchni. Zobaczyłam chłopaka już przebranego. Zaparzył mi herbaty. - Masz tu herbatę na rozgrzanie, bo widzę że zmarzłaś. - uśmiechnął się, po czym dosiadł się do mnie.
- Zayn, pomóż mi, ja już nie mam na to wszystko siły.. - powiedziałam błagalnym głosem i wtuliłam się w chłopaka.
- Ej mała, poradzimy sobie jakoś, nie możesz się załamywać..
- A co z Niallem? - zapytałam.
- Znając go to potrzeba mu tylko czasu, jemu przejdzie wszystko i będzie normalnie. Naprawdę. - zaczął mnie uspokajać i delikatnie głaskać po głowie.
Ja tak naprawdę miałam ochotę wyjść na jakiś dłuższy spacer. Ponieważ to był wieczór miałam obawy co do tego, nie znam Londynu, bałam się, ale postanowiłam wyjść.
- Pójdę się przejść, pomyśleć w samotności. - oznajmiłam.
Ubrałam się w to [ LINK ] i wyszłam z domu, lekko zamykając za sobą drzwi. Było już na prawdę ciemno. Śnieg zaczął pruszyć. Gdy szłam i widziałam ten sypiący się puch przypomniałam sobie te ostatnie lata w Polsce, jak zimą chodziłam pospacerować z Sarą. Jak śmiała się zawsze ze mnie, że włączam sobie "Gotta be you" jak idę w taką pogodę bo jest tak nastrojowo. Jak biłyśmy się śniegiem, jak byłyśmy na kuligach. Zaczęłam za nią tęsknić. Tak bardzo mi jej tu brakowało. Mojej rodziny też mi bardzo brakuje. Chyba powinnam wrócić do domu, do Polski. Może nie na zawsze ale przynajmniej na ten czas.. - pomyślałam. Całe rozmyślanie przerwało mi mocne pociągnięcie mną i zarzucenie o ścianę. Nie wiedziałam kto to ani co robi. Zasłonił mi ten ktoś oczy jakąś opaską. Zaczęłam się wyrywać, ale to nie było takie proste. Poczułam czyjś oddech na mojej szyi i jednocześnie zaciskał mi nadgarstki składając moje dłonie z tyłu. Usłyszałam szept, czyżby to był głos Harrego? Zaczął ciągnąć ze mnie kurtkę a ja coraz bardziej się denerwowałam i zaczęłam wyrywać.
*oczami Zayna*
Wyszedłem po coś na kolację do sklepu. Wracając tak zwaną ciemną uliczką, upuściłem aż reklamówki z wrażenia. To był Harry, który dobierał się do Julii. Niall, ja, teraz Harry? Czy to nie dziwne? - wybiegnęłem na ratunek dziewczynie.
- Harry, co Ty jej robisz?! - krzyknąłem, jednocześnie odciągając go od brunetki. - Ty jesteś pijany jak nie wiem, wracaj do domu, już! - dodałem.
Rozwiązałem jej dłonie i ściągnąłem opaskę. Była nieźle przerażona ale czemu tu się dziwić. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło. - Jesteś już bezpieczna. - szepnąłem do ucha.
Wróciliśmy do mnie, do domu. Długo jeszcze uspokajałem Julie.. do póki nie zasnęła wtulona we mnie.
*oczami Zayna*
Wyszedłem po coś na kolację do sklepu. Wracając tak zwaną ciemną uliczką, upuściłem aż reklamówki z wrażenia. To był Harry, który dobierał się do Julii. Niall, ja, teraz Harry? Czy to nie dziwne? - wybiegnęłem na ratunek dziewczynie.
- Harry, co Ty jej robisz?! - krzyknąłem, jednocześnie odciągając go od brunetki. - Ty jesteś pijany jak nie wiem, wracaj do domu, już! - dodałem.
Rozwiązałem jej dłonie i ściągnąłem opaskę. Była nieźle przerażona ale czemu tu się dziwić. Przytuliłem ją i pocałowałem w czoło. - Jesteś już bezpieczna. - szepnąłem do ucha.
Wróciliśmy do mnie, do domu. Długo jeszcze uspokajałem Julie.. do póki nie zasnęła wtulona we mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz