Zaraz po wylądowaniu samolotu pobiegliśmy do szpitala, znajdował się on tylko jedną ulicę dalej. Byłam na przodzie a Liam za mną razem z moimi rzeczami. Próbował mnie dogonić. Biegłam przed siebie nie zważając na niebezpieczeństwa czyhające na ulicy. Omijałam rozpędzone samochody i wpadałam w różnych ludzi. Dziwię się, że wyszłam z tego cała. Drzwi szpitala otwarłam gwałtownie i podbiegłam do recepcji.
- Gdzie leży Niall Horan?! - krzyknęłam.
- Niestety fanom nie udzielamy takich informacji.
- Nie jestem fanką, jestem dziewczyną jego, byłą ale dziewczyną!
- Tak , tak, oczywiście.
- No jak mam pani udowodnić to? Niech pani w internecie sprawdzi.. bo na prawdę nie wiem jak pani to udowodnić, dobrze? - zapytałam.
- Proszę poczekać i ustawić się w kolejce. - odpowiedziała opanowanie pani.
Jak mogę czekać? Gdzie Liam? Myślałam cały czas o najgorszym. Ustawiłam się w kolejkę bo kłótnia z recepcjonistką by i tak nic mi nie dała. Nagle zjawił się zdyszany Liam. Oparł się o ścianę i ciężko oddychał. Podeszłam do niego. - Wszystko w porządku? - zapytałam.
- Tak , tak.. tylko zmęczyłem się biegnąc za Tobą. - odpowiedział.
- Poczekaj, napij się wody. - powiedziałam, podając mu kubeczek z właśnie nalaną wodą.
- Mogło Ci się coś stać.. - powiedział popijając.
- Nic by mi się nie stało.. proszę zrób coś żebym zobaczyłą Nialla.. - prosiłam.
- Chodź ze mną, wiem gdzie leży. - odpowiedział łąpiąc mnie za rękę i prowadząc w stronę sali 33.
Podbiegłam do okienka przed salą, oczy mi się szkliły. W okół chłopaka było kilku lekarzy. Chciałam wejść do sali, jak już chciałam przekroczyć próg Liam złapał mnie za rękę.
- Nie można tam wchodzić, zaczekaj tu, lekarze wszystko powiedzą..
Siadłam na krzesełkach. W okół mnie była reszta chłopaków. Każdy widać się denerwował bardzo. Minuty ciągły się w nieskończoność. Każdy przeplatał nerwowo palce, nikt się nie odzywał do nikogo. Panowała grobowa cisza.. jak wyczekiwanie na śmierć. Coś strasznego. Postanowiłam przerwać to wszystko:
- Jak to się stało, że on się tu znalazł w takim stanie?! - zapytałam.
Nie dostałam odpowiedzi.
- Możecie mi do cholery wyjaśnić o co chodzi?! - krzyknęłam.
- Cicho, bo nas wyrzucą stąd. - powiedział Liam.
- Chce wiedzieć co się działo..
- Dobra, więc wiesz jak wszystko toczyło się do Twojego wyjazdu, tak? Niall wyraźnie napisał, żebyście się odezwali.. Ty i Zayn.. - odpowiedział Harry.
- To wiem, Liam mi mówił jak był po mnie. - powiedziałam.
- No i prawdopodobnie winił siebie, że wszystko przez niego się stało, że on Cię zranił. Że nie chcesz go już znać, bo się nie odezwałaś. Pociął się. Louis go znalazł całego we krwi tamtego wieczora. Jak na razie jego stan był stabilny, do jakiejść godziny temu.. lekarze go próbują ratować i czekamy. - wyjaśnił Harry.
- Boże.. co myśmy narobili.. - wstałam gwałtownie z krzesełka. - to przeze mnie, to przez Ciebie Zayn, słyszysz?! Nie powinnam się pojawić w Waszym życiu w ogóle! - krzyczałam i pchnęłam Zayna.
Louis, który siedział koło niego złapał mnie i kazał się opanować, mówił, że to nic nie da obwinianie się teraz na wzajem.
Kłótnię przerwało wyjście lekarzy z sali. Wszyscy zerwali się z krzesełek i zaczęli płakać, mimo, że nie wiedzieli tak naprawdę jeszcze jaki jest stan Horana.
- Co mu jest proszę pana? - zapytałam.
- Udało nam się go odratować, ale jego stan jest ciężki. Najważniejsze będą 24 godziny.. - odpowiedział.
- Możemy tam wejść do niego? - zapytał Zayn.
- Tak, ale nie wszyscy. Jedna albo dwie osoby. - zgodził się lekarz, po czym poszedł.
- Kto idzie ze mną? - zapytałam.
- Moim zdaniem powinnaś iść Ty i Zayn.. - tłumaczył Liam.
Tak też zrobiliśmy. Siedzieliśmy przy jego łóżku przez cały czas. Niall wybudzić się miał kolejnego dnia. Rozmawiałam przez ten cały czas z Zaynem o wszystkim a reszta chłopców przyglądała się za drzwiami. Malik przytulał mnie, żebym się uspokoiła. Obydwoje mieliśmy wyrzuty sumienia o wszystko. Całą noc spędziliśmy przy Niallu, chociaż żadne z nas nie mogło usnąć. Kolejnego dnia rano Niall zaczął się powoli wybudzać.
*oczami Nialla*
Otwarłem oczy. Zza mgły przejaśniał mi się obraz Julii i Zayna. Łzy spływały mi po policzkach. Dotarło do mnie, że jestem w szpitalu. Tak właściwie, nie rozumiem po co to wszystko zrobiłem. Nie chciałem tęsknić, bo pustka w sercu była tak wielka. Myślałem, że ona nie chce mnie znać, po tym wszystkim. Miała się odezwać a tego nie zrobiła. To wszystko było dla mnie takie trudne..
- Niall ! Kochanie, obudziłeś się! - krzyknęła Julka.
- No tak.. - wydusiłem z siebie, bo ciężko było mi jeszcze mówić.
- Martwiłam się o Ciebie, już wszystko wiem.. Nie chciałam, żebyś mnie tak zrozumiał. Wróciłam do Polski, żeby przemyśleć wszystko, dla mnie to było bardzo trudne.. - tłumaczyła.
Nie chciałem żyć dalej w niepewności i chciałem dowiedzieć się kogo wybierze Julia w końcu. Każdą decyzje zaakceptuje i dalej wszyscy bedziemy się przyjaźnić a ja już nic sobie nie zrobię, obiecuje - powiedziałem.
- Ale o co chodzi? - zapytała brunetka.
- Powiedz mi, bo nie chce żyć w niepewności, kogo wybierasz? Mnie czy Zayna?
Ona popatrzyła na mnie, później na Malika. Zamieszanie w jej oczach było straszne.
- Chłoapki, nie chcę żeby nasza i wasza przyjaźń się rozburzyła.. wiec obiecajcie mi, że to nie zaważy na tej przyjaźni i obydwoje będziecie kumplami dalej, dobrze?
- Obiecujemy. - odpowiedzieli chórkiem chłopcy.
- Wybieram Zayna, przepraszam Niall.. - zaczęła płakać.
- Rozumiem, akceptuję to, więc jesteśmy przyjaciółmi ? - dopytałem.
- Tak. - uśmiechnęli się do mnie.
- Dobrze. A teraz moglibyście mnie zostawić samego? Chcę wszystko przemyśleć. - poprosiłem.
- No okej, tylko proszę nie rób więcej takich głupstw.
- Wiem wiem, kocham Cię Julka. - odpowiedziałem, gdy już wychodzili.


fajny ^^
OdpowiedzUsuńkiedy kolejny ?xd