poniedziałek, 30 grudnia 2013

12 rozdział.

Kolejnego ranka czułam się trochę jak "Kevin sam w domu". Straszne zamieszanie, pakowanie się itp. Zamówione bilety na lot do Londynu przyszły nam dosłownie chwilę przed moim wyjściem z sypialni. Zbierałam swoje rzeczy z całego domu i pakowałam do walizki. Koło godziny 10 pożegnaliśmy się z rodziną Nialla i pojechaliśmy na lotnisko po czym wylecieliśmy samolotem do Anglii. Po wyrazie twarzy Horana było widać znaczną poprawę od kilku dni. Wyjaśniło się wszystko czemu tak się zachowywał. Chciał żeby wszystko dobrze poszło i chyba wahał się czy się zgodzę być z nim. Widać, jest szczęśliwy z tego powodu, że udało mu się mnie zdobyć. Ja go chyba jeszcze nie kochałam, potrzebowałam czasu, żeby nie kochać go tak jak idola, tylko tak jako chłopaka. Ale dobrze się z nim dogadywałam, więc czemu miałabym się nie zgodzić? On bardzo się starał we wszystkim co robił dla mnie. Doceniałam to od samego początku. W czasie lotu zasnął trzymając moją rękę. Wyglądał słodko. Wtuliłam się w chłopaka i tak spędziłam cały lot. Przed samym lądowaniem czułam już jakby motylki w brzuchu, duże emocje, ponieważ zobaczę w końcu kraj, który tak bardzo kochałam - Anglię. Wychodząc z samolotu nogi uginały mi się same. To coś niesamowitego dla mnie. Oglądałam wszystko z wielkim przejęciem. Miałam łzy w oczach, moje kolejne marzenie spełnione.. mój zachwyt przerwał atak fanek. Gdy tylko zobaczyły Horana obległy nas dookoła. Dojrzały że blondyn trzyma mnie za rękę. Od razu zaczęły wypytywać go czy jest ze mną, na co odpowiedział, że tak. Chciałam zachowywać się jak najbardziej normalnie, nie ukazywać strachu i śmiać się. Chciałam zrobić na nich dobre wrażanie bo nie raz widziałam ataki na dziewczyny chłopców. Bardzo chciałam tego uniknąć. Niedługo później zjawił się ochroniarz chłopaków - Paul, i zaprowadził nas do samochodu, który miał zawieźć nas do domu Horana. Jadąc oglądałam piękne widoki Anglii i robiłam zdjęcia. Na miejscu też nie mogłam się powstrzymać od zrobienia wielu zdjęć. - Po co robisz zdjęcia tutaj? - spytał Irlandczyk, otwierając kluczem drzwi.
- Bo chce mieć jakąś pamiątkę, tu jest tak pięknie..
- Ale to też Twój dom, jesteśmy jednością kochanie. - odpowiedział chłopak.
- Co Ty w ogóle mówisz? Przecież ja tu nie mieszkam.. 
- Ale będziesz. - uśmiechnął się i zaprowadził mnie za rękę do salonu. 
Mieszkanie chłopaka jest na prawdę bardzo ładne. Blondyn od razu pokierował się do lodówki. Chyba nie znalazł nic do jedzenia na co miałby ochotę. Wyciągnął paczkę chrupek paprykowych z szafki i siadł koło mnie na kanapie. Włączyłam telewizor i zostawiłam na meczu piłki nożnej.
- A może byśmy zaprosili na wieczór chłopaków? - zapronował w przerwie meczu.
- Dobry pomysł, chcę ich poznać jeszcze bliżej.
- Masz tutaj mój telefon, napisz im sms a ja idę zanieść nasze rzeczy do sypialnii.
Przejęłam telefon i napisałam do chłopców "Wpadnijcie koło 18 do mnie jeśli macie czas".  Nie trzeba było długo czekać aż któryś odpisze. Wszyscy się zgodzili. Chciałam się przygotować do przyjęcia gości, więc podreptałam do mojej walizki i wyciągnęłam ciuchy. Przebrałam się w to : [ LINK ] i zapięłam włosy w warkocz.  Usłyszałam dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć. Prosto z drzwi wyskoczyła cała czwórka, która od razu z biegu rzuciła się do salonu na kanapę. 
- Pamiętacie Julkę? - zapytał Niall.
- Jasne, to ta z x factor! - odpowiedzieli chórem.
- No więc.. - objął mnie w talii - to jest moja dziewczyna. - poinformował.
- Uuuuuuuuu.. ! - krzyknął Louis.
Zaraz była masa pytań kiedy, jak i co. Blondas nie wyrabiał z opowiadaniem. 
- A tak serio to jesteście razem? - dopytał nie dowierzając Tommo.
- Tak. - odpowiedział.
- No to gratulacje! - krzyknął, po czym wszyscy zerwali się z kanapy i zaczęli tulić Horana.


- W końcu nasz wieczny kawaler się ustatkował. - zaśmiał się Liam.
Byłam bardzo szczęśliwa widząc tą sytuację. Chłopcy chyba mnie polubili, bo nie mają nic przeciwko. Cały wieczór spędziliśmy oglądając filmy z chłopcami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz