sobota, 28 grudnia 2013

8 rozdział.

Od samego rana każdy krzątał się po domu. Wszyscy byli bardzo przejęci wizytą Niall'a u nas w domu. Każdy chciał, żeby było mu tu jak najlepiej. Śpiącego chłopaka zostawiłam u siebie i zeszłam na dół pomóc przy śniadaniu. Tata rano pojechał do pracy a mama wzięła sobie urlop. Miałam pomysł, żeby iść po mojego brata do szkoły. Ja rzuciłam szkołę przy udziale w programie co nie wiem czy było dobrym pomysłem.. raz się żyje. Babcia podsmażała kiełbaski i jajka na patelni a mama przygotowywała stół. W całym domu pachniało już śniadaniem. Od razu stwierdziłam, że Horan pewnie zaraz przyjdzie bo jak zwykle głodny jest.
- Jak się spało córeczko? - spytała mama.
- A dobrze, w końcu wyspałam się u siebie, w domu.- odpowiedziałam przeciągając się.
- A gdzie Twój kolega Nejal?
- Niall mamo. Śpi jeszcze. Nie chciałam go budzić. Pomóc w czymś? - zaproponowałam.
- Jak chcesz to wytrzyj talerze i widelce.
Wykonując tą czynność, mama zaczęła mnie wypytywać o blondyna.
- To skąd on jest? Jak to się stało, że się znacie? Przecież to Twój idol..
- Mój idol, który chce ciągnąć naszą znajomość dalej.. pochodzi z Irlandii, ale obecnie mieszka w Londynie. Poznaliśmy się na próbach w finale X Factor.
- Spełniłaś marzenia, prawda? Haha, już kolejne. - było widać dumę w jej oczach.
- Tak wszystko dzięki Wam.. najpierw koncert Room 94, później X Factor a teraz poznanie moich idoli.. i jeszcze to co po nocach mi się śniło.. przyjaźń z nimi.. - łezka spłynęła mi po policzku. - Dziękuję mamo.. - po czym przytuliłam ją mocno.
- No śniadanie gotowe! - zawołała babcia.
- To ja zawołam Nialla. - odpowiedziałam.
Pobiegłam szybko na górę do mojego pokoju. Horan jak spał tak spał. Delikatnie wtulony w poduszkę. Chyba było mu gorąco bo jest cały odkryty. Zaczęłam go wołać, ale miał strasznie mocne spanie. Postanowiłam iść na całość. Złapałam go za nogę i zaczęłam ciągnąć z łóżka. Prawie całe 80 kg. przeciągnęłam z łóżka na podłogę. Wtedy chłopak się przebudził.
- Co Ty robisz? - zapytał zaspanym głosem. Szczerze, było to bardzo słodkie.
- Śniadanie jest, choć bo wystygnie. 
Irlandczyk zerwał się szybko, założył spodnie i koszulkę po czym zeszliśmy na dół.
- Good mornig. - powiedział.
- Niall mówi dzieńdobry, jak coś.
- Głód mornig. - odpowiedziała zdezoriętowana mama z babcią.
Ja złapałam się za głowe, ich angielski to jakaś porażka ale co się dziwić, nie uczyły się tego języka. Mama trochę 'liznęła' tego języka przy moim bracie.
Wszyscy siedli do stołu i jedli śniadanie. Rozmawiałam z mamą i babcią a chłopak przysłuchiwał się całej rozmowie, lecz raczej nic nie rozumiał z tego. Co jakiś czas mówiłam też do niego, żeby nie czuł się samotnie. Mama kazała się spytać co ma zamiar zrobić z naszą znajomością bo widzi jak na mnie patrzy. Na co Niall powiedział, że w życiu różnie bywa ale chciałby być ze mną. Wszyscy uśmiechnęli się mile do niego. 
- Thanks. - powiedział blondyn kończąc jedzenie.
- Pozmywasz czy może ja mam to zrobić? - zapytałam.
- Pozmywam, idźcie już do siebie. - odpowiedziała mama.
Gdy tak już siedzieliśmy w pokoju ogarnęła nas nuda, później Niall zaczął coś opowiadać jak tęskni czasem za Irlandią, że po wyjeździe do Anglii, rzadko widuje się z rodziną.
Poczułam wibracje obok mnie, podniosłam poduszkę, był to telefon chłopaka. Dzwoniła mama do niego. Z rozmowy wynikało, że tęskni za nim i chciałaby aby święta spędził tam. Po ponad godzinnej rozmowie, gdzie myślałam, że zanudzę się na śmierć, opowiedział o co chodzi.
- Julia, bo dzwoniła moja mama.. i ona nas zaprasza na święta do Irlandii. To już za kilka dni. Muszę kupić bilety, pojedziesz ze mną, prawda? - zapytał. Kolejna chwila spełnienia marzeń? Wybiegłam z pokoju na dół do kuchni. Horan nie wiedział co się dzieje. Spytałam mamę, czy mogłabym pojechać z nim. Zgodziła się, mimo, że pewnie w głębi duszy chciała abym święta spędziła tutaj, razem z nimi.  Zaczęłam znów biec na górę po schodach, przy czym nawet po drodze się wywaliłam. 
- Zgodziła się! Jadę z Tobą! - rzuciłam się chłopakowi na szyję. Przytulił mnie bardzo mocno.
- Proszę, tu masz laptopa, możesz kupić bilety. - dodałam.
Wybraliśmy lot zaraz na drugi dzień, na godzinę 15:00. Byłam wniebowzięta. 
- Ile bym dała, żeby śpiewać razem z takimi osobami jak Wy.. - zamarzyłam mrucząc to pod nosem. On chyba to usłyszał bo w jego oczach było widać, że ma jakiś plan. Nie wiedziałam co to, ale wiedziałam, że w najbliższym czasie się przekonam. - Może pójdziemy gdzieś, pokażę Ci dalszą część naszej wsi? - zaproponowałam. - Dobry pomysł, ale weźmiemy Harley'a? Polubiłem tego psiaka. - Jasne. - odpowiedziałam ubierając buty. Ubraliśmy się a blondyn zapiął smycz labradorowi i poszliśmy przed siebie. Wychodząc z domu zaczęłam mu opowiadać wszystko po koleji i pokazywać różne miejsca w wiosce - Tutaj zaraz za moim ogrodzeniem jest rzeka, nie jest za czysta, ale lubię chodzić tu jesienią robić zdjęcia, bardzo ładne tło wychodzi.  Tamtą drogą zawsze chodziłam na spacery z moim pieskiem, który zdechł mi nie dawno.. - Jaki to był piesek? - zapytał.
- Kundel. Podobny do owczarka niemieckiego. Był ze mną od zawsze. To był mój najlepszy przyjaciel. Miał tyle lat co ja.. - łzy zaczęły mi spływać po policzkach. 
- Rozumiem Cię.. ale każdy kiedyś musi odejść.. żył długo jak na psa. Teraz masz Harley'a, widzisz jaki to świetny psiak. - zaczął mnie pocieszać i przytulać. - Właśnie, skąd imię Harley?
- Bo widziałam, że Zayna pies ma tak na imię i jakoś tak wyszło.. spodobało mi się to imię.. ale patrz tutaj mamy stadion. Grają tu czasem mecze a wieczorami trenują. To chyba Cię bardziej zainteresuje... o widzisz właśnie idą na rozgrzewkę i będą trenować. Chodź usiądziemy na trybunach, pooglądasz. Tak też zrobiliśmy. Niall zaczął ich dopingować, wczuł się chłopak haha, jak zawsze. Zbliżała się 15. Horan pożyczył piłkę od chłopaków i kopnął do mnie, krzycząc żebym zagrała z nim.
- Haha, to gramy Ty jeden na mnie i Harley'a! Nie masz szans! - powiedziałam.
- Ja nie mam szans? Mylisz się dziewczynko.. 
Graliśmy tak do czasu gdy zaczęło robić się ciemno. Mieliśmy niezły ubaw. Nawet pies potrafił wygrać z nim. Musieliśmy przerwać w końcu zabawę bo kolano Nialla się odezwało i odmawiało posłuszeństwa. 

Poszliśmy za scenę i zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedziałam mu moją historię z nimi, jak się o nich dowiedziałam i ogólnie. Wyznałam mu, że bardzo kocham jego głos i szkoda, że ma tak mało solówek.
- Kochasz mój głos mówisz? Może coś zaśpiewam? - zaczął myśleć.. - może być Stole my heart? - po czym zaczął śpiewać :


" The night shines
It's getting hot on my shoulders
I don't mind
This time it doesn't matter
Cause your friends
They look good but you look better
Don't you know all night
I've been waiting for a girl like you
To come around 'round 'round."
(Jaśnieje noc
Czuje gorąco na swoich barkach
teraz to nie ma znaczenia, nie ma znaczenia
Bo Twoje przyjaciółki
Wyglądają dobrze, ale ty wyglądasz lepiej
Czy nie wiesz, że całą noc
Czekałem aby taka dziewczyna jak ty przybyła, przybyła, przybyła)

"Under the lights tonight
You turned around
And you stole my heart
With just one look
When I saw your face
I fell in love
It took a minute girl
To steal my heart tonight 
With just one look ."
Been waiting for a girl like you
(W świetle dzisiejszej nocy
Odwróciłaś się i skradłaś mi serce jednym spojrzeniem
Gdy zobaczyłem Twoją twarz
Zakochałem się
Zajęło to minutę by skraść moje serce dziś jednym spojrzeniem
Czekałem na dziewczynę taką jak ty)

Uwielbiałam gdy mi śpiewał. Robił to każdy dzień. Ale robiło się coraz później, musieliśmy odpoczać, bo kolejnego dnia mieliśmy lecieć do Irlandii. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz