poniedziałek, 23 grudnia 2013
2 rozdział.
Była 6 rano, obudził mnie krzyk z korytarza - Wstawać, za godzinę wszyscy w stołówce! - niedługo po tym, ktoś zaczął pukać do drzwi. Okazało się, że to pan Ben. Musiał sprawdzić czy wstałyśmy, ponieważ tylko ja nie wyszłam na korytarz jak wołał. Kazałam jeszcze dziewczynom spać, ponieważ to dopiero będą próby dźwiękowe itp. Ja zabrałam swoje czerwone spodenki i czarną koszulkę wraz z bielizną do łazienki i wzięłam prysznic, zastanawiając się jaką piosenkę można byłoby zaśpiewać. Naszła mnie myśl, żeby zaśpiewać Little Things, była to jedyna piosenka od moich idoli, która tak ładnie mi wychodziła. Odświeżona wyszłam cicho z łazienki, spięłam włosy w kok i ubrałam czarne trampki. Byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na stołówkę, gdzie czekało na nas smakowite jedzenie. Napisałam sms'a do dziewczyn "Jeśli nie chcecie być głodne lepiej przyjdźcie na stołówkę." Ale się nie zjawiły, pewnie spały. Ominęło ich, bywa. Będą musiały czekać do obiadu haha - pomyślałam. Nalałam sobie herbaty, która nie smakowała tak jak ta, robiona w ulubionym kubku u siebie w domu. To dopiero pierwszy dzień a już zaczynałam tęsknić za moim domem. Po śniadaniu wszyscy musieliśmy iść na arenę. Tam były wszystkie próby dźwiękowe i inne.. dopiero wtedy poczułam jak to na prawdę jest. Jak przeżywali to moi idole, cudowne przeżycie. Poznałam się z kilkoma osobami, które miały naprawdę dobre głosy.. zaczęłam się denerwować bo to była duża konkurencja. Koło godziny 12 zeszli się ludzie na widownie, mimo, że to nie były jeszcze występy na żywo, to publiczność była a to przynosiło coraz większy stres. Jeszcze dookoła Ciebie były różne kamery. Krępujące trochę, ale mimo wszystko nie chciałam dać po sobie poznać tego stresu i być jak najbardziej sobą, przecież to o to chodzi w tym programie i w byciu gwiazdą, prawda? Gdy wyszłam tylko zza kotary zobaczyć na widownie, zobaczyłam rodziców i brata w 3 rzędzie, na przeciwko sceny a Sarę i Rose w pierwszym rzędzie. Wszyscy mi dopingowali. Fajnie mieć wsparcie osób, które kochasz. Kiedy przyszła moja kolej, aby wyjść na scenę zaczęło bić moje serce coraz szybciej i szybciej, nogi czułam jakby były z waty, napiłam się wody i wzięłam głęboki oddech. Usłyszałam oklaski, zrobiło się tak milej.. - Jak się nazywasz? Czym się interesujesz, co robisz i co nam zaśpiewasz? Nie pamiętamy wszystkich z castingu, więc proszę, mów. - usłyszałam z ust jurora. Przedstawiłam się : "Jestem Julia, mam 17 lat. Interesuję się przede wszystkim muzyką ale też zwierzętami, Wielką Brytanią oraz samym językiem angielskim. Zaśpiewam kawałek mojego ulubionego zespołu który kocham nad życie.. One Direction Little Things." . - No to zaczynaj. - odpowiedział juror. Wtedy zaczęłam śpiewać, troszkę sfałszowałam na zwrotce Liama, ale mam nadzieję, że nie było tak tego słychać. Jurorzy byli bardzo zdziwieni moim głosem, wszystkie głosy na TAK.. popłakałam się ze szczęścia, aż Rose i Sara wbiegły na scenę, żeby mnie przytulić. Obdzwoniłam pół rodziny, że przeszłam. Moje szczęście nie miało granic. Podobnie było przez cały program, aż do momentu wielkiego finału..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz