Jak zasnęłam zaraz po południu tak spałam do następnego dnia rano. O 12 mieliśmy już wyjeżdżać bo właśnie wtedy przywiozą Niallowi samochód, który wypożyczył. Gdy się obudziłam czułam oddech Horana kierujący się prosto w moją twarz. Otwarłam oczy a chłopak słodko spał. Nie miałam serca go obudzić. Zrobiłam mu zdjęcie na pamiątkę i przykryłam kocem. Jak każdego dnia ranem wzięłam ciuchy i poszłam się umyć. Ubrałam sobie szarą koszulkę z widokiem Londynu, czarne spodnie, czarny sweterek i air maxy. Po wyjściu z łazienki spięłam włosy w koka i przeglądałam się w lustrze. Myślałam co tak naprawdę Niall widzi we mnie. Zwykła dziewczyna, która spełniła swoje marzenia i wzięła udział w X Factor. Która w końcu usłyszała, że umie śpiewać. Wyglądająca niezbyt atrakcyjnie, ponieważ jest dość przy kości i twarz jej jest niezbyt ładna, połowa w pieprzykach. Jedyne co podoba mi się w moim wyglądzie to nogi i włosy. - Jednak mam dużo kompleksów.. - pomruczałam pod nosem.
- Co Ty tam mówisz? - usłyszałam głos osoby stojącej za mną po czym ktoś mnie objął w pasie. Był to Niall. Niall, który dopiero co się obudził. Wyglądał słodko.
- Nic nic..
- Słyszałem.. powiedz mi.. - prosił.
- No dobrze. Więc zastanawiam się co Ty we mnie widzisz. Przecież jestem brzydka, gruba i mam ciężki charakter.
- Słońce, nie jesteś gruba, to po pierwsze.. popatrz na te osoby, które ważą po 100 kg, nie mogą chodzić i chorują. Po drugie, jesteś śliczną dziewczyną u której kocham nawet każdy pieprzyk z osobna. Owszem, charakter masz trudny, ale to sprawia, że coraz bardziej mnie kręcisz.. kocham Cię i jeśli potrzebujesz to dam Ci czas, żebyś i Ty mnie pokochała. - uśmiechnął się. - Dziękuję, że jesteś. - powiedziałam i przytuliłam go mocno. Zobaczyłam na zegarek. Była już 10. Musieliśmy się spakować i coś zjeść. Horan poszedł przyrządzić coś do jedzenia a ja pakowałam swoje rzeczy. Ciuchy były po całym pomieszczeniu, jestem strasznym bałaganiarzem. Po pakowaniu sprawdziłam wszystko dokładnie czy wszystko mam. Położyłam swoje walizki i plecak Nialla na kanapie. Siedliśmy coś zjeść po czym posprzątaliśmy pokój.
- No to czas wyjeżdżać. Spędziłam tu najlepsze chwile moje życia. Spełniłam marzenia. Zrobię zdjecie na pamiątkę.
Do pokoju wszedł pan Ben i kazał nam już zejść bo samochód nam przywieźli. Ubrałam czarną czapkę i kolorową kurtkę a Niall zarzucił na siebie zgniło-zieloną kurtkę i wziął nasze bagaże na dół a ja zamknęłam pokój, spoglądając na niego już ostatni raz. Zaniosłam klucz panu Benowi szybko biegnąc do samochodu, gdzie czekał już Horan z otwartymi drzwiami.
- Szczęścia życzę kochana. Do zobaczenia! - krzyknął na pożegnanie.
Zapakowaliśmy bagaże do samochodu i siedliśmy do niego. Niall nie wiedział jak go zapalić. Zaczęłam śmiać się z niego. Chłopak wyciągnął jakąś instrukcje po której doszedł do tego jak on działa. Później pomylił strony. Serce miałam w gardle jak zobaczyłam którą stroną on chce jechać.
- Chłopie, chcesz mnie dowieść żywą do domu i siebie z resztą też?
- No tak, a co?
- Weź zjedź na drugą stronę bo to nie jest Anglia, tylko Polska.
Niall zrobił się czerwony i wykonał polecenie. Przez kilkanaście minut nie odzywaliśmy się do siebie. Wyciągnęłam z torby płytę One Direction "Up All Night".
- Haha, nasza pierwsza płyta. - zaśmiał się po czym zaczął śpiewać a raczej wyć "What makes you beautiful" - jak dla mnie to o Tobie jest ta piosenka. - powiedział.
- Śmieszny jesteś.
Dołączyłam się do niego i śpiewaliśmy wszystkie piosenki. Tak dotarliśmy do mojego domu. W bramie przywitał mnie Harley, mój biszkoptowy labrador. Widać polubił też Nialla bo zaczął go lizać po rękach i skakać do niego merdając swoim wielkim ogonem. Dopiero poczułam się u siebie. Zapach typowo jak na wsi, szumiąca rzeka za płotem. Ta atmosfera.
- Jak mam się zachowywać? Przecież ja ich nie będę rozumiał. - blondyn strasznie się zaczął denerwować.
- Uspokój się, bądź taki jak zawsze. Ja Ci będę tłumaczyć. - uspokajałam go i dałam buziaka w policzek.
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otwarła babcia, która strasznie się ucieszyła, że mogła mnie zobaczyć po kilku miesiącach. W kuchni siedziała moja mama z tatą. Zaczęli ze sobą rozmawiać czy to nie jest ten jeden z moich idoli.
- Poznajcie się. To jest Niall, Niall to moi rodzice, brat i babcia. Kazałam Niallowi usiąść. Mama zrobiła mu herbaty. Byliśmy zmęczeni po podróży. Moja rodzina była bardzo ciekawa blondyna. Opowiedziałam im wszystko od początku jak to było. Irlandczyk niemalże zasypiał opierając się o stół. Owszem, nie robił tą postawą dobrego wrażenia, ale swoim poczuciem humoru i stylem bycia wszyscy go polubili. Babcia wcisnęła mu talerz z obiadem. Oczywiście nie miał nic przeciwko, bo był to straszny głodomor. Podziękował za wszystko i zaprowadziłam go na górę do mojego pokoju. Chłopak niespokojnie oglądał pokój. Jest on cały w czerwonym kolorze, na których wisi mnóstwo plakatów One Direction i Room 94. Obraz z widokiem Londynu i zegar także z motywem Londynu. Nad łóżkiem wielka flaga Wielkiej Brytanii. Na moich kruczoczarnych meblach stały figurki psów i moje zdjęcie ze szkoły. Moja kotka przyszła przywitać gościa. Horan siadł na łóżku i dopiero zobaczył jaką miłością darzę ich jak i jego obecny kraj. Mimo wszystko, pierwszy raz widziałam Nialla czującego sie nie swojo. Po kilku godzinach rozluźnił się trochę.
- A to co to jest? Co jest w tej skrzyni? - zapytał.
- Otwórz i zobacz. - uśmiechnęłam się.
Otwierał ją bardzo powoli. Miał dość ciekawą minę jak zobaczył co jest w środku. Była tam reszta moich plakatów, książki, płyty itp. wszystko związane z One Direction. Blondyn podszedł do mnie.Zaczął mi mówić do ucha coś, ale nie mogłam nic z tego zrozumieć. Za cicho i bardzo nie wyraźnie mówił. Postanowiłam wziąść go na spacer i jeszcze troszkę przed spaniem wymęczyć. Chciałam pokazać mu okolicę. Ubraliśmy się i wzięliśmy na smycz też Harley'a. Spacerowaliśmy długo, cały czas opierałam głowę na jego ramieniu. Widać, podobało mu się to. Harley zobaczył chyba jakieś zwierzątko i pociągnął mocniej za smycz. Chwilę później leżałam w zaspie śniegu a Niall na mnie. Zaczął się śmiać i rzucać mnie śniegiem. Stoczyliśmy bitwę na śnieżki. Była późna pora. Widać było po nim zmęczenie, więc wróciliśmy do domu odpocząć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz