poniedziałek, 23 grudnia 2013
1 rozdział.
Nadszedł dzień, w którym mam wyjechać do domu X Factor, po długich prośbach zespół z talentshow pozwolili aby ze mną pojechały moje przyjaciółki, pod warunkiem, że nie narobią jakiś szkód czy bałaganu i będą ze mną w pokoju bo nie mają miejsca więcej. Dwa dni wcześniej byłam już spakowana, cieszyłam się niesamowicie, że właśnie spełniam marzenia.. z wczesnego wyjechałam z rodzicami, bratem i Sarą, po drodze wzięliśmy Rose. Widziałyśmy się pierwszy raz w życiu. Niesamowite spotkanie. Na powitanie przytuliłyśmy się i w sumie niezręczny moment, nie wiedziałyśmy co mówić, ale w samochodzie rozkręciłyśmy z Sarą troszkę ją. Później rozmawiałyśmy ze sobą jakbyśmy się znały wiele lat.. Po męczącej podróży dotarłyśmy na miejsce. Stolica kraju, wielki budynek, pełno ludzi śpieszących się gdzieś.. wyszłam powoli z samochodu i podniosłam głowę do góry.. pierwszy raz byłam w tak wielkim mieście. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przez chwilę nic do mnie nie docierało, nie słuchałam nawet co mówią inni do mnie, cały czas patrzyłam w górę na ten ogromny budynek. Po kilku minutach otsknęłam się, gdy wyszedł po nas pan. W średnim wieku, ubrany bardzo elegancko.. - Panienka, może do nas? - zapytał przyjaźnie z uśmiechem na twarzy. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. - Tak, ona do x factora. - odpowiedziała za mnie mama. - Nazywam się Ben. Zapraszam do środka, podejdźcie do recepcji, tam dadzą Wam kluczyk a ja wezmę bagaże. Dostaniecie pokój 94. - powiedział starszy pan. Jak kazał pan Ben, tak zrobiłyśmy. Podeszłam do recepcji po kluczyk i razem z dziewczynami, bratem i rodzicami weszłyśmy do naszego pokoju. Numerek pokoju od razu skojarzyłam z moim drugim ulubionym zespołem - Room 94, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Wsadziłam kluczyk i lekko przekręciłam, powoli otwierając drzwi. Ujrzałam całkiem przytulny pokoik. Ściany w kolorze cappucino, brązowe panele, szerokie łóżko, wydawało się niemalże trzyosobowe no i mocno brązowe meble. Obok miałam łazienkę. Wydawał się bardzo ładny. Chwilę później pan Ben przyniósł nasze bagaże. Moi rodzice z bratem pojechali do jakiejś naszej rodziny aby tam zostać do mojego pierwszego występu tutaj. Razem z przyjaciółkami zaczęłyśmy się rozpakowywać i ja z Sarą chciałyśmy bliżej poznać Rose.. opowiedziała nam kilka historii ze swojego życia, jedna nas bardzo wzruszyła. Nie chciałyśmy wpaść w jakiegoś doła, więc włączyłyśmy sobie płytę One Direction i słuchałyśmy ich piosenek.. - Chciałabym zaśpiewać z nimi.. ale to niemożliwe. - powiedziałam. - Never say never.. znasz takie zdanie? - zapytała Rose, co miało sugerować, żeby nadzieja mnie nie opuściła.. naszą rozmowę przerwała Sara, która wpadła w wielkim plakatem chłopców, którego powiesiłyśmy na ścianie. Po długim męczącym dniu chciałyśmy iść spać, odpocząć.. więc tak zrobiłyśmy.. kolejnego dnia miała być pierwsza próba do nagrania naszego pierwszego występu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czekam na dalszą część ;D
OdpowiedzUsuńNa pewno dodam za niedługo, może nawet dzisiaj! :)
UsuńBardzo fajn początek :) ~ Layla
OdpowiedzUsuń