- W końcu się obudziłaś. Ja już jestem spakowany. Radzę Ci się pośpieszyć bo o 12 musimy wyjechać. - poinformował mnie chłopak.
- Jasne, już idę do łazienki i zaraz zacznę się pakować. - odpowiedziałam na to.
Szybko zebrałam jakiś top, sweter, czarne rurki oraz bieliznę i biegiem znalazłam się w łazience. Przemyłam twarz, która wyglądała jakbym nie spała przez miesiąc. Zrobiłam delikatny makijaż i przebrałam się z piżamy w mój strój. < LINK > Przeglądnęłam się w lustrze i poszłam zacząć się pakować. Horan zaoferował mi swoją pomoc przy tym aby było szybciej. Ja wyciągałam ciuchy z szafy a on wkładał je do walizki. - Ej, ale do tej się już nic więcej nie zmieści . - powiedział. - I co ja mam teraz zrobić? - zapytałam.
- Weź to co najpotrzebniejsze? - odpowiedział mi z zapytaniem. Wyciągnęłam kilka ciuchów a zamiast nich włożyłam inne, które bardziej mi się przydadzą. Do podręcznej torby, którą bardzo lubiałam, miała motyw flagi UK, spakowałam to co będzie mi potrzebne w locie, najważniejsze i najcenniejsze rzeczy. Wystawiliśmy nasze rzeczy koło drzwi. Dobijała godzina 11 a ja nadal nie mogłam znaleźć swojego paszportu. Przewaliłam wszystkie szafki. - Tu jest! - krzyknął Niall - haha, to Ty? Słodka byłaś. - dodał.
- Człowieku, to jest mój stary paszport.. - chciałam zapaść się pod ziemie. Na tym paszporcie miałam kilka lat i związaną kitkę na czubku głowy.. zaglądnęłam do ostatniej szuflady, gdzie nawet nie miałam że znajdę rzecz, jednak myliłam się ale miałam już wszystko. Zjedliśmy obiad, który przygotowała moja babcia i mogliśmy już jechać. Rodzice byli w pracy, brat w szkole. Przytuliłam na pożegnanie moją kochaną babcię. To samo zrobiłam z moim psem i kotką, które są moim oczkiem w głowie. Horan zapakował walizki i ruszyliśmy w drogę. Wyjeżdżając pomachałam przez szybę babci. W samochodzie mogłam odespać całą noc. Gdy dotarliśmy na miejsce musieliśmy iść na odprawę, która jest godzinę przed lotem. Oddaliśmy do zważenia nasze bagaże, nakleili naklejki i oddali na taśmę. My pokierowaliśmy się na halę odpraw. Przy wejściu musieliśmy stanąć w bramce, aby nas sprawdzili, po czym weszliśmy do samej hali. Okazaliśmy bilet i mogliśmy sobie iść usiąść na krzesełkach. Niall podszedł do automatu i kupił gorącą czekoladę dla siebie i dla mnie. Było zimno, więc taka czekolada dobrze nam zrobi. Po godzinie czasu usłyszeliśmy głos z głośnika "Samolot odlatujący do Dublina -Irlandia, prosimy ustawić się przy wejściu nr. 2" . Ustawiliśmy się w kolejce a zaraz po tym mogliśmy zająć miejsca w samolocie. Przez połowę lotu Horan coś jadł a ja słuchałam muzyki na słuchawkach. Gdy skończył zajadać ostatniego wafelka wyciągnął jedną słuchawkę i włożył do swojego ucha. Leciało 'over again' , Niall splótł nasze dłonie a ja oparłam mu głowę o ramię.
Takie zdjęcie po chwili pojawiło się na twitterze z napisem : 'Jesteśmy w locie do Irlandii razem z [moja nazwa tt] ' , nawet nie wiedziałam kiedy on dodał to zdjęcie.
- Niall, czy Ty jesteś świadomy tego co robisz? - zapytałam Irlandczyka.
- Jak najbardziej. - odpowiedział.
- Tylko wiesz, to ja jestem Directioner, to ja wiem jak wszyscy na to zareagują. Ty nie masz pojęcia o połowie rzeczy, które siedzą w głowach fanek. Myślisz, że czemu tak bałam się aby żadne zdjęcie Twoje ze mną nie trafiło do sieci? - zaczęłam tłumaczyć.
- Usunąć to?
- Jak chcesz, działasz na własną odpowiedzialność. Zresztą to i tak nic nie da, one są szybsze niż myślisz.
- Przepraszam Cię, jeśli coś będzie nie tak.. nie chciałem źle. - mina mu zrzedła.
- Dobra, pożyjemy zobaczymy. Może nie będzie tak źle. - odpowiedziałam i położyłam ponownie głowę na jego umięśnionej ręce. Czułam się naprawdę dobrze. Zbliżało się już lądowanie. To był całkiem miły lot. Gdy tylko wysiedliśmy, kierowaliśmy się w stronę wyjścia z lotniska. Puściłam dłoń blondyna, wiedziałam, że masa fanów będzie czekać przed lotniskiem. Nie myliłam się. Niall zrobił sobie z nimi zdjęcia i dał kilka autografów. Już doszło do niego kilka pytań, czy jestem jego dziewczyną, na co odpowiedział, że nie. Cieszyłam się, że właśnie tak na to zareagował. Rodzice Horana czekali parę metrów dalej.- To jest Julia, pochodzi z Polski. Julia, to są moi rodzice. - przedstawił sobie nas.
- Miło Cię poznać, myślę, że się dogadamy bo Polska i Irlandia to jedna kultura. - zaśmiał się tata Nialla.- Zdajesz się być sympatyczną dziewczyną. - dodała mama Nialla.
W drodzę do Mullingar blondyn opowiadał rodzicom historię jak się poznaliśmy. Byli bardzo zdziwieni z przebiegu sytuacji. W domu byli bardzo gościnni dla mnie. Mieszkają w niesamowitej okolicy. Pełno zieleni do okoła mimo, iż jest już prawie koniec grudnia. Mieszkanie, typowy Irlandzki domek, bardzo ładnie urządzony. Niall obiecał mi, że przedstawi mi swojego brata z żoną oraz małego Theo, którego nie mogłam się doczekać zobaczyć. Uwielbiam małe dzieci, są takie słodkie. Chciałam zostać tu jak najdłużej, tu jest tak pięknie..

Fajne to *.*
OdpowiedzUsuńDziękuję :) ♥
Usuń